Wyższych oficerów umieszczano w lepszych – w odniesieniu do pozostałych – warunkach, ogólnie wyżywienie i zakwaterowanie było zadowalające, choć literatura wspomnieniowa najmniej przychylnie ocenia warunki obozu starobielskiego. Jednocześnie wśród jeńców prowadzono nasiloną pracę propagandową w postaci pogadanek, dostarczania prasy radzieckiej, demonstracji filmów, jak też werbunek agentury. Surowo zabroniona była jakakolwiek samodzielna działalność jeńców, a szczególnie religijna, co w kontekście przetrzymywania ich w klasztorach było wielką szykaną. Tym niemniej uwięzieni organizowali ustne żurnale, odprawiali praktyki religijne – co ujawnione natychmiast podlegało karcerowi.
Ogólnie atmosfera w obozach była spokojna, optymistyczna, przetrzymywani oficerowie uważali, że najprawdopodobniej zostaną przekazani do jakiegoś neutralnego kraju, a w najgorszym przypadku – Niemcom.
Specjalną akcją wobec uwięzionych było wykonane z premedytacją w wigilię Bożego Narodzenia 1939 r. wywiezienie w nieznanym kierunku z trzech obozów ok. 200 kapelanów wszystkich wyznań (w tym z Kozielska ok. 100) – ich los do tej pory nie został wyjaśniony. Z tej wywózki ocalał, na cztery miesiące, ksiądz mjr Jan Leon Ziółkowski z Kozielska (osadzony w czasie wywózki w karcerze), zidentyfikowany w masowym grobie w Katyniu w 1943 r.