W efekcie dziewięciominutowy materiał końcowy o próbie orkiestry amatorskiej wyróżniał się niespotykaną dotąd formą. Za kolejne pionierskie osiągnięcie Karabasza uchodzi pełnometrażowy dokument Rok Franka W. (1967), oparty na rocznej obserwacji portret młodzieńca z Ochotniczego Hufca Pracy. Choć film wyróżniał się bezstronnością i brakiem nachalnej ingerencji w losy bohatera (jedynym elementem narracji zza kadru były listy czytane przez głównego bohatera), premiera Roku Franka W. zbiegła się niefortunnie z wydarzeniami marcowymi 1968 roku. Albowiem, jak pisze Tadeusz Lubelski, „Ochotnicze Hufce Pracy zaczęły się kojarzyć z wymierzonymi w studentów represjami”.
Stylem podobnym do metody Karabasza, opartym na pieczołowitej dokumentacji, poprawkach w scenopisie oraz długim czasie kręcenia materiału zdjęciowego, posługiwał się Władysław Ślesicki w swoim pierwszym spełnionym dziele Płyną tratwy (1962). Prosta historia początkującego flisaka dokonującego spławu drewna rzeką została ukazana środkami, które Piotr Pławuszewski opisywał następująco: „całkowita naturalność scenerii, brak pierwiastka aktorskiego […], »utkanie« opowieści niemal wyłącznie z takich sytuacji, które bohatera odmalowują w trakcie mocno angażujących go działań”.