Lot potwierdził oczekiwaną pracę wszystkich testowanych elementów. Statek nadawał telemetrię przez pięć okrążeń Ziemi. Śledzono go aż do ponownego wejścia w atmosferę nad Oceanem Indyjskim, w trakcie wykonywania 59. orbity. Jedynym niepowodzeniem było nieodnalezienie ośmiu aparatów fotograficznych. Wiadomo było, że opadły na wyznaczony teren, jednak huragan „Gladys” uniemożliwił dłuższe ich poszukiwanie. Dwa miesiące później dwa z nich zostały wyrzucone przez fale na plażach wysp San Salvador i Eleuthera (archipelag Bahamów). Filmy były nienaruszone.

Podsumowanie źródło Wszystkie cele misji zostały osiągnięte. Zarówno system sterowania, jak i system kontroli lotu działały prawidłowo. Separacja poszczególnych stopni przebiegała prawidłowo. Zarówno praca układu napędowego pierwszego i drugiego stopnia były zadowalające. SA-6 była trzecią rakietą Saturn, w której w pierwszym stopniu zastosowano silnik H-1 o ciągu 836000 N (85,3 tony) każdy. Był to także trzeci test silników RL-10A# (S-IV) Zdarzyły się jedynie niewielkie odchylenia od założonych parametrów. Natomiast niedokładne zamontowanie silników ulażu (silniczki wytwarzające niewielkie przyspieszenie w celu zepchnięcia paliwa i utleniacza na dno zbiorników) spowodowało znaczący błąd parametru przechylenia rakiety (6°).