Z relacji Dezyderego Chłapowskiego, w tym czasie oficera ordynansowego Napoleona: Cesarz podjechał bliżej do miasta, zatrzymał się na wzgórzu, skąd miał dobrą perspektywę i patrzył przez swą lunetę, gdy nagle kula karabinowa, wystrzelona zapewne z ogrodów pod miastem, trafiła go w stopę. Cesarz zsiadł z konia, zdjęto mu but z nogi i Iwan, jego osobisty chirurg, założył opatrunek na kostkę, która była mocno stłuczona; przeciął także but w tym miejscu, by nie był za ciasny. Cesarz zaraz dosiadł konia i wrócił galopem do armiiChłapowski, s.60
Dwa kolejne szturmy nie pozwoliły Francuzom sforsować murów cytadeli, a obie strony poniosły znaczne straty. Pod murami i na moście wiodącym do bramy leżało wiele ciał poległychChłapowski, s.61. Ludzie Lannesa nie mogli poderwać się do trzeciego natarcia, wobec czego marszałek sam chwycił drabinę i krzyknął: „Pokażę wam, że kiedyś byłem grenadierem i choć zostałem marszałkiem, to nadal jestem jednym z was!”
Ruszył naprzód w kierunku murów, ale zaraz został powstrzymany przez swych adiutantów. Jednak jego żołnierze, zawstydzeni słowami dowódcy, rzucili się do ataku. W tej sytuacji trzeci szturm się powiódł i w ciągu kilku minut wojska francuskie zdobyły cytadelę, a tym samo miasto.