Stosowano przy tym różne wymyślne metody losowania i przetasowania składów dla wyeliminowania ryzyka korupcji.
Nie było stałego miejsca odbywania sądów. Zbierano się w budynkach publicznych, które były w stanie pomieścić obrady. Nie było oskarżyciela publicznego, a każda ze stron występowała (musiała występować) we własnym imieniu. Samo sądownictwo było zupełnie nieprofesjonalne, ale pobocznie funkcjonowali profesjonaliści, którzy mogli odpłatnie lub po przyjacielsku świadczyć stronom usługi sądowe, byli to pisarze mów (logograf), współmówcy (synegoros), czy doradcy.