Jego marzeniem było założyć zespół, który łączyłby wszystkie te zróżnicowane inspiracje.

Po uczęszczaniu do college'u przez sześć miesięcy, Pinnick porzucił studia i dołączył do objazdowego zespołu gospel the Spurlows.

Na początku lat '70 Pinnick zamieszkał w chrześcijańskiej wspólnocie na Florydzie. Był tam zaangażowany w muzyczny biznes poprzez promowanie lokalnych koncertów chrześcijańskich zespołów rockowych. Nie trwało to długo i wkrótce potem powrócił do Illinois.

W połowie lat '70 wraz z klawiszowcem Mattem Spransym Pinnick założył zespół Servant. Ich muzykę określano jako progresywny art rock, podobny do zespołów takich jak Yes czy Emerson, Lake and Palmer. Zespół koncertował po całym środkowym wschodzie Stanów Zjednoczonych i udało mu się zarejestrować taśmę demo z ich własnymi kompozycjami. Bardzo dziwnym przypadkiem było to, że w Kanadzie istniał również zespół o nazwie Servant, który w tym czasie pozyskał kontrakt z wytwórnią. Pod koniec lat '70 Matt Spransy opuścił zespół i dołączył do kanadyjskiego zespołu Servant oraz nagrał z tym zespołem piosenkę „I'm Gonna Live”, którą napisał wspólnie z Pinnickiem.