[Polscy żołnierze] leżą jak sardynki w starannie ułożonych warstwach, z głowami w tym samym kierunku. Wszyscy leżą na brzuchu z rękami związanymi do tyłu i czaszkami przestrzelonymi również od tyłu.

Wbrew intencjom doktora Tramsena, został on sfotografowany przez Niemców podczas dokonywania obdukcji ciał polskich oficerów i zdjęcie to ukazało się w niemieckim piśmie „Signal” wraz z następującym podpisem:

Dokonano obdukcji 9 ciał. Tutaj dr Tramsen dokonuje sekcji zwłok, podczas gdy prof. de Burlet i prof. dr Saxén przyglądają się z uwagą.

W drodze powrotnej z Katynia, 1 maja 1943 r., samolot wiozący komisję międzylądował w Białej Podlaskiej, a następnie odleciał do Berlina. Z jego pokładu dr Tramsen oglądał nadal płonącą Warszawę. Następnego dnia członkowie komisji spotkali się z ministrem zdrowia Rzeszy, dr. Contim, a 4 maja nastąpił powrót do Kopenhagi. Dr Tramsen wykorzystał pobyt w Berlinie do złożenia posłowi duńskiemu w stolicy Rzeszy raportu w sprawie mordu katyńskiego i do przejęcia przesyłki dla duńskiego ruchu oporu, którą mógł przewieźć przez granicę, ponieważ objęty był immunitetem dyplomatycznym i nie podlegał kontroli celnej. W ten sposób doktorowi Tramsenowi udało się przemycić do Danii, jako dowód rzeczowy zbrodni katyńskiej, czaszkę jednego z zamordowanych polskich oficerów, Ludwika Szymańskiego z Krakowa.