W sumie liczbę wysiedlonych oraz zbiegłych, po wybuchu wojny, których zmuszono do porzucenia swoich majątków, niemieckie władze oszacowały na liczbę od 30 do 40 tys.
Teoretycznie po próbie wprowadzania przez Niemców zorganizowanych akcji wysiedleńczych realizowanych w ramach Generalplan Ost dzikie wysiedlenia ustały. W praktyce jednak podczas okupacji miało miejsce wiele epizodów zachowujących barbarzyński charakter akcji z pierwszych chwil wojny. Niemieckie wojsko oraz służby policyjne miały dość dużą swobodę działania na okupowanych terenach i dopuszczały się one na własną rękę w ramach działań wojennych, bez zezwoleń administracji centralnej, szeregu wysiedleń oraz pacyfikacji całych obszarów na terenie Polski. W szeregu dzikich wysiedleń można przykładowo postawić łapanki przeprowadzane na ulicach miast oraz akcje pacyfikacji polskich wsi w ramach ściągania kontrybucji i działań odwetowych na ludności cywilnej za działalność polskiej partyzantki. Jednym ze słynących z barbarzyństwa wysiedleń tego typu były pierwsze samowolne wysiedlenia policyjne dokonane na początku listopada 1941 roku na ZamojszczyźnieZamojszczyzna – Sonderlaboratorium SS, red. Czesław Madajczyk, t. 1–2, Warszawa 1979..