Szczyty posiadłości zdobił herb rodziny (jelenie w skoku, z trzema gwiazdami). Dach pokrywała ciemna dachówka, lśniąca zielonokawobrunatnym szkliwem. Z drugiej strony objazdu, wokół trawnika stał rząd wysokich świerków, które wraz z pasmem krzewów zasłaniały znajdujące się za nimi podwórze. Z ganku wchodziło się przez podwójne drzwi do holu umeblowanego czarnymi meblami gdańskimi z dębowego drewna. Wnętrze zdobiły i nadal upiększają masywne barokowe schody rzeźbione. We dworze było wiele pokoi. Zajmowała je służba, nauczycielki, dzieci oraz gospodarze domu (dużą sypialnię na dole). Poza tym dom był zagospodarowany w salon z wyjściem na werandę, pokój jadalny, salonik oraz gabinet Witolda.

W 1935 r. dwór odwiedził w trakcie swej podróży po Prusach Wschodnich Melchior Wańkowicz, który tak opisał go w książce pt. Na tropach Smętka: Dwór hohendorfski tchnie cały krzyżacką surowością. Gazon zdobi szereg kamiennych armatnich kul, a oryginalnie załamany, podobno stylem krzyżackich domów, dach dźwiga wielkie figury herbowych jeleni Donimirskich.

Swój domek w ogrodzie miał ogrodnik, zaś w głębi ogrodu znajdowała się okrągła kaplica, obecnie w ruinie.