Wybory zostały zbojkotowane przez opozycję. Wszyscy kontrkandydaci Pierre'a Nkurunzizy (których było sześciu) wycofali się z wyborów. Opozycja ogłosiła, że wybory nie mają sensu. Władzy zarzucono powszechne fałszerstwa oraz potępiono wzrost przemocy przez wyborami. 1 czerwca wycofało się pięciu kandydatów, gdyż stwierdzili, że wybory zostaną sfałszowane. Wśród kandydatów, którzy zbojkotowali wybory był Agathon Rwasa, lider bojówek Hutu z czasów wojny burundyjskiej. Bojkot wyborów nastąpił po wyborach regionalnych z maja 2010, które zdaniem opozycji zostały również sfałszowane. Wybory lokalne wygrała partia prezydenta, a komisja wyborcza odrzuciła żądanie partii opozycyjnych domagających się powtórzenia głosowania.
22 czerwca 2010 w Bużumburze – stolicy Burundi – doszło do wybuchu granatu w jednym z pubów, w wyniku czego śmierć poniosły dwie osoby, a siedem odniosło rany. W podobnym ataku 10 dni wcześniej rannych zostało siedem osób. Po incydencie policja aresztowała 20 osób. W dniu poprzedzającym wybory aresztowano kilku członków opozycji, którzy rzekomo mieli zakłócić przebieg wyborów.
Wyniki i reakcje Według wyników ogłoszonych przez komisję wyborczą, Pierre Nkurunziza zdobył 91,62% głosów poparcia, zapewniając sobie reelekcję na stanowisku szefa państwa już w pierwszej turze głosowania.