15 stycznia statek był znów u brzegów Islandii i wszedł do zatoki Faxa. Z powodu obmarzniętych przewodów sterowych, przyczyniających się do zacinania się steru, prowadzenie statku było coraz trudniejsze. Przez to jednostka ustawiła się w niekorzystnej dla niej pozycji bokiem do fali. Trzon sterowy pod wpływem jednego z uderzeń fali pękł, uniemożliwiając sterowanie „Wigrami”. Fale zerwały łódź ratunkową, zmyły z pokładu tratwy ratunkowe i finalnie rzuciły jednostką o przybrzeżne skały. Woda wdarła się do wnętrza, udało się zapobiec wybuchowi kotła parowego, ale nie było możliwości ratowania statku. Sztorm uniemożliwiał przybycie z pomocą, chociaż wezwanie pomocy na lądzie odebrano. Gdy dwaj członkowie załogi zostali porwani z pokładu przez fale, kapitan podjął decyzję o ewakuacji na jedynej ocalałej szalupie. Gdy spuszczono ją na wodę, kilku marynarzy zostało zmytych za burtę. Ratując jednego z nich zginął I oficer Zygmunt Lewicki. Wówczas kapitan Grabowski odmówił zejścia do szalupy, nie chcąc narażać załogi na niebezpieczeństwo rozbicia szalupy o wrak i pozostając na swoim statku do końca. Wraz z nim na pokładzie został kucharz Julian Caroll. Zamiarem załogi było przetrzymanie w szalupie do rana.