Tym alfabetem (w nieco zmodernizowanej formie) Wietnamczycy posługują się do dziś.

thumb|left|350px|Mapa Tonkinu sporządzona przez Rhodesa Zachwycony pracą i osiągnięciami Rhodesa generał zakonu jezuitów skierował go do Hanoi, na dwór cesarza Trịnh Tránga, któremu zawiózł w darze zegarek i podręczniki do matematyki. Monarcha – głównie z powodu zegarka – pozwolił mu zostać i nauczać, co wkrótce zaowocowało (zgodnie z własnymi zapiskami jezuity) sześcioma mszami dziennie i ochrzczeniem 6700 Wietnamczyków, w tym osiemnastu dostojników dworu. Cesarz dopatrzył się jednak niebawem, że nowa religia – przeciwna wielożeństwu – godzi w jego własny harem, zmienił więc gruntownie zapatrywania. W 1630 rozpoczęły się prześladowania. Rhodes zbiegł na południe, po to tylko, by stwierdzić, że dynasta z rodu Nguyễn stał się równie nieprzyjazny misjom katolickim. Wyjechał więc do Makau, ale w ciągu następnego dziesięciolecia kilkakrotnie powracał potajemnie do Wietnamu. W 1645 został schwytany, skazany na śmierć, ale po trzech tygodniach ułaskawiony i deportowany. Towarzyszącym mu dziewięciu księżom nie poszło tak łatwo: dwóch ścięto, pozostali stracili po jednym palcu u prawej ręki.