główny mechanik nie posiadał prawidłowych instrukcji jak montować nowe hamulce (które były w tym okresie wprowadzane w całym systemie metra) dla tego konkretnego modelu eskalatora, jaki znajdował się na stacji Awiamotornaja. W wyniku złej konfiguracji w dniu wypadku mechanizm i układ nie pozwoliły im na automatyczne załączenie się. Gdy kontroler zauważył, że schody poruszały się 2,4 raza szybciej niż maksymalna dopuszczalna prędkość, próbował je ręcznie załączyć, ale nic się nie stało. Po 110 sekundach od rozpoczęcia zajścia było po wszystkim.
Wśród całej kontrolowanej przez państwo prasy tylko jednej gazecie pozwolono zamieścić informacje o wypadku. Spowodowało to tysiące plotek i panikę w całym mieście, pojawiły się głosy, że mechanizm wciągał pasażerów. W rzeczywistości wszystkie ofiary zostały zadeptane przez pozostałych pasażerów u podstawy schodów, bowiem nie miały czasu, aby odejść na bezpieczną odległość. Niektórzy próbowali wspinać się na balustrady wykonane z cienkiego plastiku, które nie wytrzymały obciążenia i się zarwały (stąd plotki o wciągniętych ludziach).