Uzbrojenia własnego DUKW oryginalnie nie posiadały, ale w trakcie działań wojennych wyposażano je w kaemy, a nawet działka oraz wyrzutnie rakietowe „Skorpion” (na Pacyfiku).
Początkowo armia nie była zainteresowana tym pojazdem i po prezentacjach pierwszych prototypów nie złożono na nie zamówienia. Dopiero kiedy zupełnie przypadkowo jeden z prototypów „kaczora” wziął udział w akcji ratowania załogi rozbitego okrętu, przy wietrze osiągającym prędkość 110 km/h i na dużej fali, zauważono dużą przydatność tego pojazdu i zdecydowano się na jego produkcję. W czasie wojny pojazdy DUKW niejednokrotnie udowadniały swą dużą „zdatność do żeglugi” przepływając między innymi kanał La Manche.
Był to pierwszy pojazd w którym kierowca miał możliwość regulacji ciśnienia w kołach, pozwalając na ich pełne napompowanie na twardych nawierzchniach, oraz na zmniejszenie ciśnienia na miękkich jak na przykład piasek. DUKW był jedynym pojazdem kołowym, który był w stanie poruszać się po miękkich i grząskich plażach Iwo Jimy.