Głównym celem i kozłami ofiarnymi rozwścieczonego tłumu stali się Afroamerykanie. W oczach wielu imigrantów i biedaków niedawno wyzwoleni niewolnicy stali się konkurencją w ubieganiu się o nieliczne miejsca pracy. Czarnych uważano ponadto za przyczynę wybuchu wojny secesyjnej, z której to przyczyny ci z nich, którzy wpadli w ręce tłumu, byli bici, torturowani, a w niektórych wypadkach zabijani. Wśród tych ostatnich był mężczyzna zlinczowany przez 400-osobowy tłum uzbrojony w pałki i kamienie brukowe; został pobity, powieszony na gałęzi drzewa i podpalony. Ochronka dla czarnoskórych dzieci przy Piątej Alei również padła ofiarą ataku. Policji udało się powstrzymać tłum wystarczająco długo, by można było ewakuować dzieci.
W nocy z poniedziałku na wtorek spadł obfity deszcz, który pomógł ugasić pożary i rozpędził buntowników, ci jednak rano wrócili na ulice. Handel w mieście zamarł, bo pracownicy brali udział w rozruchach. Buntownicy napadali domy znanych republikanów, wśród nich dom działaczki Abigail Hopper GibbonsIver Bernstein (1990), s. 25-26.. Gubernator Horatio Seymour we wtorek ze stopni ratusza wygłosił przemówienie do tłumu, w którym próbował uspokoić zbuntowanych twierdząc, że ustawa o poborze była niezgodna z Konstytucją. Generał John E. Wool sprowadził z fortów nad Zatoką Nowojorską i z West Point około 800 żołnierzy.