Nadzieje na udany turniej zostały rozwiane już tydzień później, bowiem w drugim domowym spotkaniu Springboks doznali rekordowej porażki z Nowozelandczykami. All Blacks bezlitośnie wykorzystywali każdy błąd rywali i ich słabą obronę zdobywając siedem przyłożeń, przy czym obaj skrzydłowi zaliczyli po dwa. Aktywni w przebijaniu się przez linię przeciwnika byli też Mils Muliaina, Tana Umaga czy Chris Jack, zaś przebieg gry kontrolował Carlos Spencer, który jednak nie miał jednak dobrego dnia w kopach na słupy pudłując sześć z nich. Piłkę na polu punktowym rywali udało się Południowoafrykańczykom przyłożyć tylko raz, podczas gry w przewadze, resztę punktów zdobyli dzięki celności Koena.

Kolejne pięćdziesiąt punktów Nowozelandczycy zaliczyli w kolejnym meczu, a mimo iż nie wygrali go rekordową różnicą punktów, jednak jeszcze nigdy tylu w Australii nie zdobyli. Ponad osiemdziesiąt tysięcy widzów obejrzało łącznie dziesięć przyłożeń i dobrą grę szczególnie obu formacji ataku. Pierwsi punktowali Wallabies, a na ich osiem punktów tyloma też odpowiedzieli reprezentanci Nowej Zelandii i wynik do trzydziestej minuty był remisowy. Gdy Wendell Sailor otrzymał dziesięciominutową karę, inicjatywę uzyskali All Blacks dwukrotnie wówczas wdzierając się na pole punktowe przeciwników.