535..

McClellan wiedział teraz w zasadzie wszystko: znał cele Lee, kierunek i tempo marszu poszczególnych kolumn, miał więc prawo powiedzieć to, co powiedział wieczorem do generała Johna Gibbona: „Zobaczysz. Jeśli rebelianci nie zmienią swych planów, Castiglione to nic przy tym co ja zrobię!” (bitwa pod Castiglione z roku 1796 to klasyczny przykład znakomitego manewru Napoleona, który rozbił w puch znacznie silniejszą, ale podzieloną, austriacką armię Wurmsera). McClellan stał rzeczywiście przed ogromną szansą. Czasu było niewiele. Operacja Jacksona pod Herpers Ferry trwała już trzy dni.

Można przypuszczać, że każdy generał na jego miejscu natychmiast kazałby bębnić na wymarsz, by wykorzystać siedem pozostałych do wieczora godzin i dotrzeć do podnóży South Mountain. W ten sposób w godzinach rannych w niedzielę mógłby zacząć forsować przełęcze. Każdy generał, ale nie McClellan, ostrożny z natury, a dodatkowo bojący się kolejnej porażki ze strony Lee. Zamiast działać rozważał różne sytuacje. „Jeśli rebelianci nie zmienią swych planów...” – powiedział. Tymczasem wywiad donosił o jakichś dywizjach konfederackich pod Hagerstown oraz o forsowaniu Potomaku pod Williamsport, a tego w rozkazie Lee nie było.