Jednak zarówno działania serbskie jak i NATO, spowodowały, że blisko milion mieszkańców Kosowa dobrowolnie bądź pod przymusem opuściło Kosowo. Ponadto tysiące ludzi znalazło się na uchodźstwie wewnętrznym, bez dachu nad głową, nadal pozostając w tej prowincji. W tym czasie, lotnictwo Stanów Zjednoczonych dysponowało samolotami transportowymi C-17, którymi nie dysponowało podczas operacji powietrznych w Bośni i Hercegowinie, jak jednak zwracali uwagę specjaliści w zakresie lotnictwa, poziom wyszkolenia załóg tych samolotów nie był wystarczający dla dokonywania taktycznych zrzutów powietrznych żywności i innego niezbędnego uchodźcom zaopatrzenia. Sprzyjająca jednak okolicznością był fakt, że samoloty te dysponują lepszymi systemami samoobrony przed przeciwlotniczymi rakietowymi pociskami kierowanymi, niż maszyny używane w trakcie operacji Deny Flight i Deliberate Force nad Bosnią. Pomimo więc pewnych braków w wyszkoleniu, samoloty te mogły dostarczać pomoc humanitarną w każdy zakątek regionu. Operacje Allied Harbour uznaje się za pierwszą operację humanitarną przeprowadzoną przez Sojusz Północnoatlantycki. Operacje takie są zwykle domeną organizacji międzynarodowych i pozarządowych. Skala jednakże kryzysu humanitarnego w Kosowie przekroczyła jednakże możliwości niesienia pomocy przez jakiejkolwiek organizację humanitarną.