Natomiast z lasów należących do wsi Czapury i Starołęka nie mógł sprzedawać, darowywać i wycinać drzew na swoją potrzebę, a jedynie na opał dla siebie mógł użyć wierzby i olchy oraz brać drzewa już ścięte. Łąka zwana „Mniszek” w Starołęce została zastrzeżona na wyłączny użytek dla klasztoru. Odnotowano również, że zagrodnicy z Obrzycy mieli być sądzeni przez klasztor według prawa niemieckiego. Dzierżawca Janusz Zieleński miał także w ramach swoich obowiązków pomagać stróżowi lasów, naprawiać płoty i budynki dworskie oraz nie trzymać więcej niż 30 wołów i nie odprawiać sądów ławniczych bez wiedzy klasztoru.

W drugiej połowie XV wieku odnotowano skandal obyczajowy związany z wsią oraz przestępstwo kryminalne na tym tle. W 1475 szlachcianka Anna Przebędowska z Przebędowa została znieważona przez Jana Mrzankę z Krzesin, który nazwał ją nierządnicą. Powiedział, że poszła do Starołęki z „drugą sobie podobną” i że jest kochanicą mnichów, a następnie pobił ją i zranił .