W Polsce całą trylogię Eye of the Beholder zrecenzował Jacek Piekara na łamach piątego numeru „Złotego Smoka” w marcu 1995 roku. Autor tekstu docenił przede wszystkim rozbudowany świat, eksplorację wielopoziomowych podziemi oraz system tworzenia i rozwoju drużyny, oparty na zasadach Advanced Dungeons & Dragons. Wśród mocnych stron cyklu wymienił również różnorodność przeciwników, bogaty system magii i przemyślaną konstrukcję labiryntów, pełnych zagadek i ukrytych przejść. Z drugiej strony Piekara skrytykował powtarzalność rozgrywki, ograniczone możliwości interakcji z otoczeniem, a także łamigłówki, które częściej wymagały żmudnego eksperymentowania niż logicznego myślenia. Największe zastrzeżenia budził u niego niewygodny system walki w czasie rzeczywistym, który znacząco utrudniał sprawne dowodzenie sześcioosobową drużyną. W podsumowaniu recenzent uznał serię za solidnego reprezentanta komputerowych gier fabularnych, jednak nie za dzieło wybitne – jego zdaniem żadna z trzech odsłon nie wybijała się na tyle, by walczyć o miano najlepszej gry w swoim gatunku.