W tej sytuacji niedawny więzień polityczny, a teraz dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego gen. Wacław Komar oraz gen. Włodzimierz Muś, dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, postawili jednostki KBW w stan pogotowia, zarządzili obsadzenie strategicznych obiektów i patrolowanie ulic. W zakładach pracy zaczęły powstawać grupy samoobrony, a KBW wydała im broń, by bronili stolicy przed siłami skierowanymi na stolicę przez gen. Zygmunta Huszczę.

W dniu planowanego rozpoczęcia plenum (19 października) rano przyleciała bez zaproszenia radziecka delegacja z Chruszczowem na czele. Prowadziła ona przez cały dzień rozmowy z polskim Biurem Politycznym i Gomułką. Gomułka wspomina: „Mają do nas pretensje, że komisja Biura Politycznego zaproponowała skład Biura Politycznego bez kilku towarzyszy, którzy są wyrazem sojuszu polsko-radzieckiego, a mianowicie tow. Rokossowskiego, Nowaka, Mazura, Jóźwiaka. Tow. Chruszczow powiedział: „Ten numer wam się nie uda, jesteśmy gotowi do aktywnej interwencji”. Chruszczow skarżył się, że o sytuacji w Polsce dowiaduje się z Głosu Ameryki.