W trakcie badań stwierdził on u van Gogha gwałtowną manię, połączoną z halucynacjami wzrokowo-słuchowymi oraz nieregularnymi atakami padaczki. Szpital stał się dla artysty azylem, klasztorem i atelier jednocześnie. Ponieważ poszukiwał on izolacji od świata zewnętrznego, przyjął z zadowoleniem takie rozwiązanie, znajdując upragniony azyl. Mógł sobie pozwolić na umartwianie. Udając pacjenta szukał sposobu na artystyczne wzmocnienie. Klasztory fascynowały ówczesnych artystów jako środek na wyzwolenie artystycznej kreatywności. Podczas pobytu w szpitalu van Gogh miał kilkakrotnie ataki choroby. Po jednym z nich, w lipcu, kiedy połknął farby, otrzymał od dr. Peyrona zakaz malowania na pewien czas. Doktor stwierdził, iż powodem tych ataków była obsesja van Gogha związana z malowaniem. Minęły tygodnie zanim artysta mógł znowu opuszczać mury szpitala.

W początkach listopada 1889 napisał do brata:

Opis Obraz przedstawia szpital z zewnątrz. Jest to typowy dla Prowansji wiejski budynek z malowniczym portalem, balkonem i zielonymi okiennicami.