Oficjalny wniosek budowy polskiego schroniska na Stożku wysunął już w 1910, krótko po ukonstytuowaniu się Polskiego Towarzystwa Turystycznego „Beskid” w Cieszynie, członek jego zarządu Jan Galicz. Wybrano teren pod szczytem góry i przeprowadzono wstępne rozmowy z jego właścicielami, Ewą Podżorską i Andrzejem Byrtusem. 25 listopada 1910 inny członek zarządu, Jan Kotas, w Wiśle podpisał z wymienionymi wyżej właścicielami umowę wstępną w sprawie sprzedaży towarzystwu parceli o powierzchni pół morgi za cenę 120 koron austriackich. Obecny przy tym gajowy Komory Cieszyńskiej powiadomił jednak o tym fakcie nadleśnictwo, a to z kolei dyrekcję komory. Komora stanęła tu w sposób nieformalny na straży interesów niemieckiej turystyki na tym terenie oraz niemieckiej organizacji turystycznej Beskidenverein i pod groźbą pozbawienia pracy w podległych jej lasach zmusiła właścicieli gruntu do wycofania się z umowy.

Sprawa ta nabrała rozgłosu i zakończyła się głośnym skandalem, kiedy ksiądz Józef Londzin, członek zarządu polskiego towarzystwa turystycznego, a jednocześnie poseł do parlamentu w Wiedniu, uczynił ją tematem swej interpelacji poselskiej.