W przedszkolu Następnego dnia rano Baltic został wypędzony z szopy przez dwóch mężczyzn. Pracownica przedszkola zauważyła psa przy śmietniku i przyniosła mu resztki z obiadu. Następnie poinformowała straż miejską o bezpańskim psie, który powinien być zabrany do schroniska. Na miejsce przybyło trzech mężczyzn, lecz pies wymknął się obławie, ku uciesze przestraszonych dzieci w przedszkolu, i uciekł na ulicę.

W autobusie Pies wbiegł do autobusu stojącego na przystanku i schował się pod siedzeniem na końcu autobusu. Tam zauważyła go Marysia, mała dziewczynka, która z babcią, mamą, dwiema siostrami i wujkiem Zbyszkiem, jechała do domu.

Nad Wisłą Z mostu nad Wisłą, po tym jak przestraszyły psa wybuchy materiałów wysadzających tafle lodowe na Wiśle we wsi Dobrzynka, pies zeskoczył w kierunku rzeki, a następnie wbiegł na jej środek. Po kolejnym wybuchu lód pękł i wielka tafla kry oderwała się od brzegu.

Na krze Pies płynął z nurtem rzeki na krze. Na prośbę Marysi, jej wujek Zbyszek zadzwonił do strażaków, do Radkowa, żeby spróbowali uratować psa. Wieczorem, w programie informacyjnym, Marysia z rodziną zobaczyła jak strażacy próbują ratować psa płynącego na krze.

Po długiej podróży pies wypłynął na szerokie wody Zatoki Gdańskiej.