Masakra podczas pogrzebu Józefa Kobyluka 23 listopada 1944 roku w pogrzebie Kobyluka uczestniczyło 70-90 osób, głównie kobiet i dzieci. Kondukt pogrzebowy ochraniało 10 żołnierzy IB. W odległości około pół kilometra od cmentarza z domów wysiedlonych Ukraińców w stronę żałobników posypały się strzały z broni maszynowej. Od pierwszej salwy padło 9 kobiet, a ciężko ranny został ksiądz Adam Drzyzga, którego później napastnicy dobili bagnetami. Żołnierze IB zaczęli odwrót ostrzeliwując się. Kilku z nich zginęło już na początku walki, w tym Jan Okoński. Piotr Janik tropiony przez upowców we wsi popełnił samobójstwo nie chcąc dostać się w ich ręce. Zdołał uratować się Zygmunt Harz pomimo otrzymania kilku postrzałów, ukryty przez kobietę ukraińską na strychu. Upowcy stracili w tej walce jednego człowieka.

W czasie gdy jedna grupa upowców dokonywała masakry żałobników i walczyła z IB, druga rozeszła się po wsi i zabijała napotkanych Polaków, szczególnie tych, którzy mieli krewnych w IB.