Powojenny rynek samolotów został wówczas zalany maszynami pochodzącymi z demobilu, tanimi, w dobrym stanie technicznym a często wręcz nowymi. Na niebie zagościły cywilne Douglas DC-3. W zaistniałej sytuacji firma nie podjęła produkcji seryjnej a wybudowany prototyp wykorzystywano w celach promocyjnych. Na początku 1948 roku rozpoczęto próby w locie zmodernizowanej konstrukcji, zmodyfikowano płetwę grzbietową będącą przednią częścią usterzenia pionowego. 19 lutego 1948 roku, z powodu uszkodzenia płetwy w locie, jedyny egzemplarz uległ katastrofie. Za sterami uszkodzonej maszyny pozostał pilot Latham A. Perrett. Jego postawa dała czas na opuszczenie N-23 na spadochronach pozostałym dwóm członkom załogi Johnowi Atkinsonowi Eustacemu Hetzelowi. Obaj ocaleli, ale Perrett zginął w szczątkach maszyny. Tymczasem, ku zdziwieniu wytwórni, zainteresowanie samolotem wyraziła United States Air Force. Siły powietrzne po krótkich negocjacjach zamówiły 23 egzemplarze w dwóch wersjach. Pierwszej oznaczonej jako YC-125A, przeznaczonej do transportu 30 żołnierzy i drugiej wersji YC-125B, przeznaczonej do działań ratowniczych z możliwością przewożenia noszy i operowania w warunkach arktycznych. Wersja ta miała mieć możliwość instalacji płóz zamiast kół podwozia.