Według prawnuka Mieczysława Fogga, Michała, część aparatury do produkcji płyt została po wojnie odkupiona od Singera i przywieziona z Niemiec, gdzie zresztą wróciła na krótko przed oficjalną i faktyczną likwidacją wytwórni, bowiem Fogg „sprzedał aparaturę do tłoczenia płyt, tam gdzie ją kupił, czyli w Niemczech”wywiad Michała Fogga dla „Kuriera Lubelskiego”. Sam Fogg natomiast wspomina jedynie o ukrywaniu w swoim mieszkaniu Singera, jego żony i córki po ich ucieczce z getta, a później pomocy przy zdobyciu fałszywych dokumentów, dzięki którym Singer mógł wyjechać do Wiednia„Od palanta do belcanta”, s. 84-85.
Brak katalogów (zaginęły) nie pozwala na dokładne określenie liczby wydanych przez Fogg Record płyt. Mieczysław Fogg w swojej książce „Od palanta do belcanta” podaje, że było ich około stu„Od palanta do belcanta”, s. 115. Wytwórnia została zlikwidowana w 1951 w ramach walki państwa z prywatną inicjatywą gospodarczą. Mniej więcej w tym samym czasie i dokładnie w ten sam sposób zakończyły działalność dwie inne wytwórnie płyt działające po wojnie w Polsce: poznańska Mewa i krakowsko-katowicki Gong.