27 marca liczył ponad 500 żołnierzy, w tym 100 kawalerzystów.

Około godziny 10 do Radoszewic wkroczyła rosyjska grupa pościgowa majora Pisanki – dwie kompanie piechoty (400 ludzi) i sotnia kozaków. Powstańcy, mimo zaskoczenia, stawili zaciekły opór. W pierwszej fazie bitwy szczególnie zasłużyli się strzelcy pod dowództwem kapitana Teofila Skalskiego; ich skuteczny ogień uratował oddział przed rozbiciem i klęską oraz zmusił Pisankę do wezwania posiłków z Wielunia. Dużego rozgłosu nabrał bohaterski czyn Niemojowskiej, która uratowała sztandar powstańczy wyrywając go z rąk śmiertelnie rannego kosyniera.

Polacy wycofywali się w kierunku Kiełczygłowa w sposób zorganizowany, cały czas ostrzeliwując nieprzyjaciela. Walka trwała około cztery i pół godziny. W końcowej fazie starcia Cieszkowski przegrupował oddział i wyprowadził kontratak wypierając Rosjan w kierunku mokradeł pod Rząśnią. Bitwę prawdopodobnie przerwały zapadające ciemności. Powstańcy wycofali się pod Kamyk.

Rosjanie przedstawiali bitwę jako swój sukces. Pisanko twierdził, że rozbił i rozproszył oddział Cieszkowskiego. Wyolbrzymiano straty powstańców. Prorządowy Dziennik Powszechny donosił:

Oprócz znacznej liczby ranionych i ujętych buntownicy zostawili na placu boju 120 ludzi.