Największe wahania co do dołączenia do cyklu miał Hong Kong Rugby Football Union, który obawiał się o utratę prestiżu swojego tradycyjnego marcowego turnieju. Jedną z wysuwanych przezeń propozycji było ustanowienie tych zawodów finałem całego sezonu, co zostało odrzucone przez IRB, kolejnymi były zwiększenie liczby punktów do klasyfikacji generalnej i zgodę na utrzymanie puli nagród finansowych. Związek chciał również otrzymania gwarancji uniknięcia strat finansowych z tytułu utraty praw do transmisji telewizyjnych.

Cały sezon przebiegał pod dyktando dwóch zespołów – Nowej Zelandii i Fidżi. Rozstrzygnęły one między sobą pierwsze sześć finałów wygrywając po trzy, w siódmym turnieju nastąpiło zaś jedyne potknięcie Nowozelandczyków, którzy ulegli w półfinale Australijczykom. Turniej ten zwycięsko zakończyli Fidżyjczycy, a kolejne dwa finały ponownie rozegrali faworyci cyklu dzieląc się zwycięstwami, co oznaczało, że do kończących sezon paryskich zawodów Nowa Zelandia przystępowała z sześciopunktową stratą. Pojawiły się wówczas pogłoski, iż Nowozelandczycy mogą celowo przegrać mecz grupowy, by znaleźć się w drabince Fidżyjczyków, którym do końcowego triumfu wystarczał udział w finale. Argentyńczycy sprawiając niespodziankę sezonu wyeliminowali jednak reprezentację Fidżi w ćwierćfinale, pozostawiając otwartą kwestię tytułu.