Całkowicie zaskoczeni byli ludzie Czesława Szlendaka „Maksa” z dywersji terenowej, którzy wyczerpani długim marszem odpoczywali bez mundurów, a nawet butów, susząc ubrania.
Naprzód przed tyralierę wysunęły się samochody pancerne i transportery otwierając huraganowy ogień z ciężkiej broni maszynowej. Ludzie „Maksa” odpowiedzieli na atak chaotycznym ogniem. Podczas próby uporządkowania obrony dowódca został ciężko ranny dwoma pociskami, w przedramię i klatkę piersiową. Ponadto siedmiu jego ludzi poległo, a kilku zostało rannych. Coraz słabiej odpierających ataki partyzantów „Maksa” wspomógł II pluton pod dowództwem por. „Świta” atakując we flankę nacierających enkawudzistów. Działania te zachwiały natarciem, ale nie powstrzymały go. Drugi samochód i transporter przedarł się w okolice kwater skrobowiaków, którzy przywitali je zmasowanym ogniem. Samochód pancerny został unieruchomiony, a transporter zdołał się wycofać, ale ze względu na stopień zniszczeń do walki się już nie włączył. Udane kontrnatarcie I plutonu uratowało partyzantów z dywersji terenowej, którzy przedarli się z okrążenia. Trzeci samochód pancerny nie zdołał włączyć się do bitwy, gdyż został spalony przez ubezpieczających teren pod dowództwem ppor. Mieczysława Polaka „Leonidasa”.