Jego utrata oznaczałaby kres morskich ambicji republikańskiej Francji, która nie mogłaby rywalizować z państwami koalicji antyfrancuskiej, a w szczególności z Anglią o panowanie na morzach. Ponadto porażka sił rewolucyjnych w Tulonie mogłaby stać się groźnym precedensem, który ośmieliłby do buntu ruchy reakcyjne w innych miejscach kraju. Tak więc dalsze istnienie republiki stało pod znakiem zapytania i w dużej mierze zależało od losów oblężenia. W dniu 1 października baron d'Imbert ogłosił młodego Ludwika XVII Burbona królem Francji. Wywiesił także królewską flagę Fleur-de-lis, jednocześnie powierzając ochronę Tulonu flocie brytyjskiej.
Oblężenie
Oddziały republikańskie pod komendą Jeana François Carteaux pojawiły się pod Tulonem w dniu 8 września, odbiwszy uprzednio z rąk buntowników Awinion, Marsylię oraz Ollioules. Połączyły się z 6-tysięcznymi oddziałami Marynarki Alpejskiej, dowodzonej przez generała Jeana François Cornu de La Poype, który był świeżo po zdobyciu La Valette-du-Var i szykował się do uderzenia na fortyfikacje w Mount Faron, górujące ponad wschodnią stroną miasta. Do armii tej dołączyły posiłki w sile trzech tysięcy marynarzy pod dowództwem admirała de Saint Juliena, który w przeciwieństwie do swojego zwierzchnika, Trogoffa, odmówił współpracy z Brytyjczykami.