Jednak już w 1506 przywrócono nad tymi terenami bezpośrednią zwierzchność Lizbony, a w celu ich komercyjnej eksploatacji posłużono się sprawdzonym wcześniej w Afryce rozwiązaniem. Polegało ono na zainstalowaniu u wybrzeży Ameryki szeregu kupieckich faktorii pośredniczących w handlu pomiędzy tubylcami a licencjonowanymi statkami kupieckimi. Bardzo szybko do handlu włączyli się jednak Francuzi, którzy skutecznie złamali portugalski monopol. Nie tylko pozbawiało to królewski skarb dochodów, ale również obniżyło wartość rynkową samej brezylki, której zwiększona podaż wpłynęła na ceny.

Na akcje patrolowe (ściganie i niszczenie francuskich okrętów) zareagował król Francji kwestionując prawo Portugalczyków do handlowej wyłączności. Wykorzystał do tego celu powracające do łask prawo rzymskie, a jego juryści wykazali, że francuscy kupcy mogą swobodnie handlować z każdym terytorium, które nie jest efektywnie skolonizowane (koncepcja „efektywnego posiadania” wynikała z prawa narodów ). Portugalczycy opierający swe roszczenia o kanoniczne przyzwolenie papieża (reprezentującego domniemaną boską jurysdykcję nad światem) uświadomili sobie łatwość podważenia ich praw do amerykańskiego terytorium.