W roku 1940 został dowódcą lotniskowca USS „Lexington” (CV-2) i był nim aż do straty okrętu w bitwie na Morzu Koralowym, kiedy to wykazał się odwagą i profesjonalizmem dbając o los załogi tonącej jednostki, którą opuścił jako ostatni.
Awansowany na stopień kontradmirała służył do końca 1942 roku jako asystent szefa sztabu dowódcy United States Navy admirała Ernesta Kinga. W roku 1943 został dowódcą 2 Grupy Lotniskowców w ramach tworzonej właśnie Fast Carrier Task Force, a w latach 1944-1945 dowodził grupą uderzeniową TG 38.3 (dwa duże lotniskowce „Essex” i „Lexington” oraz dwa lekkie „Princeton” i „Langley”).
24 października 1944 roku, w czasie walk morskich u wybrzeży Leyte, Japończycy zaatakowali TG 38.3 Shermana z lotnisk na Luzonie. Japońscy lotnicy ponieśli ogromne straty od ognia myśliwców pokładowych, lecz gdy wydawało się, że atak został odparty, zza chmur znurkował pojedynczy bombowiec D4Y Suisei i trafił bombą w pokład lotniskowca „Princeton”. Bomba eksplodowała w piekarni okrętowej, a płomienie szybko dotarły do pokładu hangarowego, gdzie stało sześć samolotów torpedowych, które natychmiast zajęły się ogniem. Zaczęły się wewnętrzne eksplozje i wiadomo było, że okręt jest skazany na zagładę.