Jeśli żołnierz podczas służby chcąc się połączyć ze strażnicą, rozkręcał złączki na drutach, przyczepiał krokodylki do drutów, kręcił korbką, aparatu telefonicznego, który nosił przy sobie. W tym czasie w strażnicy spadały klapki, a dyżurny wsadzał sznur do gniazdka centrali telefonicznej CB-20. Gdy obaj wykonali te czynności, mogli zacząć rozmowę. Słupy telefoniczne zdemontowane zostały w latach 80. Wojsko wydzierżawiło łącza telefoniczne od Telekomunikacji Polskiej i nie było potrzeby utrzymywania własnej łączności. Batalion wyposażony był w radiotelefony ale były zbyt duże i ciężkie, by żołnierze patrolujący góry mogli je nosić ze sobą. Dyżurni–operacyjni mieli radiotelefony ale one też były bardzo dużych rozmiarów. Niezależnie od sieci łączności batalionu ze strażnicami, istniała sieć łącząca strażnicę z terenem, który jej podlegał. Na głównym grzbiecie Karkonoszy, od strony strażnicy Kamieńczyk, linia rozciągnięta była na trzymetrowych słupach aż do Łabskiego Szczytu. Między Śnieżnymi Kotłami a Twarożnikiem często się rwała, więc została schowana pod ziemię na głębokość dwudziestu centymetrów, zostawiając pojedyncze słupy ze skrzynkami telefonicznymi, by mógł zadzwonić i zameldować się, co było jego obowiązkiem w trakcie patrolowania granicy.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Strażnica WOP Śląski Dom · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.