Dyżurni–operacyjni mieli radiostacje, ale one też były bardzo dużych rozmiarów. thumb|Żołnierz WOP otrzymuje kwiaty od ludności cywilnej (1980–1987) Opis wyposażenia strażnicy Graniczne Budy z lat służby przez ppłk. SG Mirosława Góreckiego 01.10.1987–30.11.2006):
[...] Za mojego dowództwa starałem się o nią dbać. Zorganizowaliśmy nawet pokoje gościnne na wynajem 50 miejsc! Połowę zarobku oddawaliśmy do Lubania, a połowę mieliśmy na remonty strażnicy. Nasze wyposażenie transportowane stanowiły ułaz, żuk, dwa konie, wóz. Mieliśmy kuchnię, która gotowała dla niemal stu żołnierzy. Tylu nas było w latach osiemdziesiątych. Czterech zawodowych, reszta w służbie zasadniczej. Wyżywienie dowoziliśmy z Kowar, chleb odbieraliśmy z piekarni koło poczty, przywoziliśmy też co pewien czas pół świni, pół wołu...
Na strażnicy były hodowane świnie, karmione resztkami jedzenia oraz funkcjonował ogródek warzywny. Taka gospodarka trwała do 1989. Potem żołnierzy ubywało, więc zaprzestano prowadzenia tej działalności.