Około godz. 21:30 pułkownik Surówka nakazał majorowi Papizowi marsz batalionu na Powursk drogą prowadzącą bezpośrednio z Hulewicz, a nie przez Zajączówkę. Polecenie zostało wykonane. Jako pierwsza marsz w kierunku rozwidlenia dróg prowadzących z Hulewicz do Powurska i Zajączówka rozpoczęła 6. kompania. W momencie, gdy czoło 6. kompanii znalazło się na tyłach 8. kompanii i w odległości 3–4 kroków od czoła 3. kompanii ckm, nastąpiła eksplozja.
W następstwie eksplozji śmierć poniosło 3 oficerów i 38 szeregowców, a kolejnych 44 żołnierzy zostało rannych (pierwsze doniesienia mówiły o 37 zabitych i ponad 30 rannychStraszna katastrofa przy ćwiczeniach, „Nadwiślanin” Gazeta Ziemi Chełmińskiej Nr 53 z 3 lipca 1926 roku, s. 2.).
Przeprowadzone dochodzenie wykazało, że sprawcą katastrofy był podoficer broni 6. kompanii, kapral Jerzy Pakura. Wymieniony podoficer w czasie odpoczynku znalazł leżący w życie pocisk artyleryjski o długości około 300 mm i średnicy (kalibrze) około 80 mm, a po komendzie nakazującej marsz kompanii, podniósł go, uchwycił prawą ręką, a następnie szedł z nim dziesięć kroków, jednocześnie uderzając o rękę lewą. Miejsce, w którym doszło do katastrofy, znajdowało się poza terenem poligonu artyleryjskiego.