Brytyjczycy wielokrotnie starali się unieszkodliwić „Tirpitza”. Pierwszymi próbami były naloty bombowców RAF i atak miniaturowych okrętów podwodnych typu X w ramach operacji Source. Dopiero ten atak spowodował tak poważne uszkodzenia, że „Tirpitz” musiał zostać wycofany z linii na pół roku. Kolejne uderzenia lotnictwa morskiego Home Fleet kończyły się (z wyjątkiem operacji Tungsten) niepowodzeniem, a ostatnie (operacja Goodwood) dowiodło, że naloty bazujących na lotniskowcach samolotów Fairey Barracuda, ze względu na ich niewielką prędkość i udźwig bomb, nie doprowadzą do wyeliminowania niemieckiego pancernika z walki. Postanowiono więc ponownie odwołać się do samolotów RAF.

Przygotowania Planowaniem operacji zajęli się głównie wicemarszałek lotnictwa Ralph Cochrane, stojący na czele 5 Grupy RAF i „Willie” Tait, dowódca 617 Dywizjonu Bombowego RAF. Dywizjon „Dambusterów” (nazwę ta wyprowadzono od zniszczonych przez dywizjon zapór na rzekach) był w tym czasie czołową jednostką specjalizującą się w bombardowaniu precyzyjnym używającą samolotów Avro Lancaster, które wyposażono w stabilizowane celowniki i bomby Tallboy.