podejrzewano, że rozbił się gdzieś w górach Norwegii. Zginęło jedenastu ludzi, w tym czterech z innej, uszkodzonej maszyny.

Pokłosie „Tirpitz” został trafiony jedną bombą Tallboy. Uderzyła w pokład około 15 m od dziobu, przebiła kilka pokładów i prawą burtę poniżej linii wodnej i dopiero wtedy wybuchła. Ta podwodna eksplozja – jak również innych bomb Tallboy, które wybuchły w pobliżu – spowodowała bardzo poważne uszkodzenia. Okręt wprawdzie nie tonął, ale uszkodzenia układu napędowego unieruchomiły „Tirpitza”, a naprawa wymagała przeholowania do odpowiedniego dużego suchego doku. Jednak po zniszczeniu doku Normandie podczas rajdu na Saint-Nazaire – czego Brytyjczycy dokonali z rozmysłem – w rękach niemieckich takiego doku nie było, a próba przeholowania pancernika do Kilonii lub Wilhelmshaven pokonując kontrolowane przez Home Fleet i RAF Morze Północne równałaby się z samobójstwem.