Wkomponowane zostały w przestrzeń pustych lub prawie pustych kartek (oczywiście papier kredowy), na których w miejscach zszycia (w „szwach”) umieszczono kolejno: rozgwiazdę, czerwone usta, pudełko z papierosami L&M, czarno-białe zdjęcie, prezerwatywę, tomik Becketta oraz dwie poruszone fotografie, robione z okna pociągu. Zabawa polega na tym, że zestaw ten ewidentnie nie jest przypadkowy, lecz ustalenie sensów owego happeningu to zadanie dla krytyka sztuki, choć fotografie pełnią też najprostszą funkcję ilustracyjną, co może stwierdzić nawet osoba pozbawiona jakichkolwiek kwalifikacji. (…)(…) technika trochę przypomina mi późne wiersze Krzysztofa Siwczyka, charakteryzujące się lapidarnością, mnożeniem zapytań i ciągłą żonglerką frazeologizmami. Różni ich właśnie zamiłowanie Majewskiego do opisu. U Siwczyka słowa pozostają słowami i nie chcą reprezentować niczego poza gramatyką i ortografią, podczas gdy omawiany autor wierzy, że do słowa przylepiona jest rzecz. I to mi się w nim podoba. Mariusz Grzebalski – w jednej z zamieszczonych w tomiku opinii – podkreśla niemal awangardowe nastawienie poety wobec przyzwyczajeń czytelniczych, co także łączy Majewskiego z Siwczykiem (…).

Michał Witkowski, Wiersze na wystawie, [w:] „Nowe Książki” 2003, nr 3, s.