Za bardzo udane, choć kontrowersyjne, Olszański uznał poruszenie tematu nie narodzonych, za nieco mniej udane uznał porównania piekła do sowieckiego obozu; opowiadanie uznał także za nie przedstawiające perspektywy satanistycznej, gdyż choć przedstawia ono wizję piekła, jest oczywiste jednak, że "Szatan jest panem tylko o tyle, na ile pozwala mu Ten, którego imienia nikt w diabolicznym świecie nie jest w stanie wymówić".
Konrad Walewski pisze, że jest to, wraz z „Wrócieeeś Sneogg, wiedziaam...”, najbardziej charakterystyczny tekst Huberatha, ponieważ „porusza kwestię moralnych i etycznych konsekwencji poddania ludzkości skrajnie wrogim warunkom, niepewności ontologicznej oraz nieprzejrzystym, trudno rozpoznawalnym regułom rządzącym światem”.
Joanna Kułakowska pisze, że opowiadanie „poraża wizją”, a także „przykuwa uwagę hiperrealistyczną dosadnością odmalowanego przez autora obrazu”.
Recenzentka katolickiego portalu Christianitas, odnosząc się do jednego z wątków opowiadania, porównuje tekst z opowiadaniem Philipa K. Dicka Przedludzie (opisującego społeczeństwo, gdzie granica dopuszczalności aborcji została przesunięta do 12 roku życia).