W ramach tego planu Freudenberg podjął pracę w miejscowym zakładzie przetwórstwa gazu i małżonkowie przeprowadzili się do mieszkania w Berlinie Wschodnim, w dzielnicy Prenzlauer Berg. W styczniu i w lutym 1989 roku zaczęli z ciętych na paski polietylenowych namiotów sklejać balon o wysokości 13 metrów i średnicy 11 metrów. Wieczorem 7 marca stwierdzili, że warunki pogodowe są korzystne do ucieczki i o północy udali się do zakładu, w którym Freudenberg pracował i zaczęli wypełniać balon gazem. Zauważył ich młody student i o godz. 1.30 zadzwonił na policję. Gdy uciekinierzy zobaczyli nadjeżdżający radiowóz wpadli w panikę. Balon nie był wypełniony i gazu nie wystarczało, aby podnieść ich oboje. Freudenberg postanowił uciec sam i przeciął trzymające balon liny. Jednak bez Sabiny było za mało balastu i balon wzniósł się zbyt szybko. Zaraz po starcie zerwał linie energetyczne. Chociaż wschodnioniemiecka straż często strzelała i zabijała ludzi, którzy starali się uciec, postanowiono nie strzelać do Freudenberga, ze względu na fakt, że kule mogły spowodować wybuch gazu ziemnego wewnątrz balonu.