Spławiane Sołą drewno początkowo szło w większości na rynek krakowski. Zaopatrywano nim nie tylko dwór na Wawelu, ale przede wszystkim trzy podkrakowskie folwarki królewskie (kleparski, łobzowski i zwierzyniecki) oraz pobliskie żupy solne w Bochni i Wieliczce. Miejscem, do którego dostarczano drewno w celu zbijania tafli (tratew) oraz ich pomiarów i kontroli przed spławem, było Międzybrodzie Żywieckie. Z bliższych lasów drewno dostarczano zwykle zimą sprzężajem konnym, natomiast z południowej części żywiecczyzny pnie ściągano do większych potoków, którymi – a potem Koszarawą i Sołą – spławiano je wczesną wiosną do Międzybrodzia. Stamtąd zawodowi flisacy, zwani tu wodzami, pod kierunkiem przewodnika, zwanego błautem, płynęli na wiosennej fali do Krakowa.

W połowie XVII w. spław drewna na Sole w wymiarze handlowym musiał osiągać już jednak na tyle duży rozmiar, ze królewicz polski Karol Ferdynand Waza, ówczesny pan na Żywcu, w dokumencie wystawionym w 1653 r. nakazywał, ...aby żaden z kupców drzewem handlujących nie ważył się drzewa, nie zapłaciwszy zamkowi, prowadzić [tj. spławiać Sołą], sub paena confiscationis towaru. Obok drewna długiego dużego znaczenia nabrało również ładowane na tratwy drewno opałowe (tzw. szczap, szczep). Gdy w czasie wojny w 1705 r.