Argumentem przeciw stosowaniu parowców na długich trasach była konieczność zapewnienia ogromnej ilości paliwa, węgla lub drewna, które stanowiło sporą część zabieranego pod pokład ładunku. Niektórym krytykom parowców wydawało się bezsensowne wysyłanie w morze statków, które wiozły pokaźny zapas węgla zamiast ładunku użytecznego. Napoleon Bonaparte uznał projekt budowy parowca za absurdalny.

W 1838 roku „Sirius” wyruszył z irlandzkiego portu Cork do Nowego Jorku, by przetrzeć szlak dla parowych statków pasażerskich na tej najważniejszej już wtedy trasie atlantyckiej. Zabrał w drogę do Ameryki 40 pasażerów. Rejs wydawał się pechowy. Miary nieszczęść dopełniło wyczerpanie się zapasu paliwa. Kapitan jednak się nie załamał i nakazał pozyskanie środków pędnych z samego statku. Na jego rozkaz marynarze zaczęli rąbać wyposażenie transportowca, meble, drzwi i podłogi, a w końcu jego burty i osłony kół łopatkowych. Dowódca mógłby oczywiście użyć żagli, jednak wtedy pionierska misja statku poniosłaby fiasko, dostarczając argumentów przeciwnikom żeglugi parowej. W nowojorskim porcie „Sirius” został przyjęty owacyjnie.