Intencją Smarzowskiego było przepracowanie na nowo traumy rzezi wołyńskiej oraz zbudowanie nici porozumienia między Polakami a Ukraińcami: „Chciałbym, żeby ten film był mostem, a nie murem […] Może to naiwne podejście […], ale uważam, że film wzbudzi emocje, a gdy emocje opadną, historycy polscy i ukraińscy powinni na nowo podjąć temat”. Smarzowski nie miał na celu rozbudzania nienawiści wobec Ukraińców, gdyż jego zdaniem Wołyń był skierowany przeciwko skrajnemu nacjonalizmowi. Co więcej, Smarzowski snuł aluzje do nastrojów nacjonalistycznych towarzyszących współczesności: „Ważne jest, żeby ludzie pomyśleli, że Wołyń – i to, co się dzieje nie tylko na Ukrainie, ale w Polsce, gdy na ulice wychodzą narodowcy i biją człowieka za to, że mówi w innym języku – to wcale nie są takie obce światy”.

Obsada i zdjęcia Główną rolę Zosi Głowackiej Smarzowski powierzył Michalinie Łabacz, filmowej debiutantce wyłonionej spośród 250 aktorek biorących udział w castingu. Łabacz przed castingiem poczyniła staranne przygotowania do roli, czytając książki o rzezi wołyńskiej i ucząc się tamtejszej gwary. Rolę ekranowego męża Zosi Smarzowski przeznaczył dla Arkadiusza Jakubika, swojego wieloletniego filmowego współpracownika.