Ofiarami byli głównie Polacy, zarówno wracający z odwiedzin u krewnych w Wielkiej Brytanii, jak i mieszkający na stałe w tym państwie.

Początkowo śledztwo prowadziła Komenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej w Zielonej Górze, jednak szybko przejęła je Prokuratura Wojewódzka w Zielonej Górze. Przyczyny katastrofy nigdy nie ustalono – najprawdopodobniej była nią nadmierna prędkość autokaru. Holenderskiego kierowcę autobusu aresztowano na dwa miesiące, jednak firma przewozowa wpłaciła za niego wysoką kaucję. Po zwolnieniu z aresztu mężczyzna wrócił do Holandii. Nie stawiał się w sądzie, więc sprawę umorzono, ponieważ nie było szans na ściągnięcie go z powrotem do Polski i osądzenie. Prawdopodobnie zmarł on w 2015 roku w Holandii.

W czasie akcji ratunkowej ukradziono jednej z ofiar kożuch. Sprawcą okazał się wojskowy, którego zatrzymano „na gorącym uczynku”. Natomiast nigdy nie wyjaśniono wątku zniknięcia dobytku ofiar z posterunku MO w Skwierzynie, gdzie je tymczasowo składowano. Wszczęto postępowanie, później umorzone z powodu niewykrycia sprawców.

Przypisy

Kategoria:Katastrofy drogowe w Polsce Kategoria:Katastrofy w Polsce w latach 1961–1970 Kategoria:Katastrofy w 1965 Katastrofa Katastrofa drogowa