Generał Jerzy Waszyngton monitorował rozwój sytuacji – sam dysponował 10000-11000 żołnierzy regularnych i milicji. Dysproporcja mogła przynieść zwycięstwo przy ataku na miasto i w efekcie wyparcie Brytyjczyków z Filadelfii. Sztab patriotów opracował dość skomplikowany, czterokierunkowy plan ataku, zaplanowany na 4 października. Zadaniem dwóch kolumn milicji dowodzonych przez generałów Johna Armstronga i Williama Smallwooda było zaangażowanie flanków przeciwnika i odwrócenie jego uwagi. Wówczas nastąpić miał atak głównych sił, przewodzonych przez dywizje gen. Johna Sullivana i gen. Nathanaela Greene’a. Dowodzący 3000 ludzi Sullivan uderzyłby na lewą część centralnych sił przeciwnika stojących wzdłuż drogi do Germantown, podczas gdy 5000 ludzi Greene’a natarłoby na prawą część centrum. Byłaby to agresywna riposta na niedawną porażkę nad Brandywine – Waszyngton zakładał, iż uda mu się zaskoczyć Howe’a i zniszczyć jego siły.