zatem nie kieruje się ona ani gniewem, ani życzliwością, bo wszystkie istoty, które by odznaczały się takimi skłonnościami, dowodziłyby swej słabości.
W drugiej części księgi pierwszej do wypowiedzi Wellejusza odniósł się Kotta. Zaczął od pochwały rozmówcy, gdyż zagadnienie zawiłe i trudne przedstawił jasno, i to nie tylko w sposób wyczerpujący, ale także ozdobniej niż to zazwyczaj czynią zwolennicy Epikura. Dlatego tym bardziej wyraził zdziwienie, że tak wybitny umysł mógł przyjąć niedorzeczne i niepoważne idee. Kotta przyznawał, że jego również nie przekonały wywody greckich filozofów, zwłaszcza ich dowody na istnienie bogów. Ja sam więc, chociaż jestem kapłanem i choć uważam, że należy święcie przestrzegać publicznych obrzędów i zwyczajów religijnych, chciałbym co do tej pierwszej sprawy, a mianowicie co do istnienia bogów, nie tylko mieć przekonanie oparte na czyichś mniemaniach, lecz poznać samą prawdę. Jako że przychodzi mi na myśl wiele rzeczy niepokojących i wydaje mi się czasami, że bogowie wcale nie istnieją. Jednakże – według Kotty – pozostałe argumenty Wellejusza opierają się błędnej przesłance.