„Artysta prawdziwy – człowiek, któremu najbardziej nie po drodze z żadną władzą, ideą, ani zwykle ze sobą samym. Sztuka, jedyny sposób w który może wyrazić siebie i ująć sens egzystencji. (…) Marian Siwek rysował jak jest. To łapczywy zapis codzienności. Tej ziemi, domu ojca, domu matki i baru. Od elementów komiksu szedł do malarstwa i z powrotem. Używał ołówków, farb, zaangażowania w sprawy bieżące oraz subtelnych metafor i liryki. Rysował i malował głównie tych odrzuconych, których odrzucilibyśmy nawet dzisiaj. Nie ukrywał, nie upiększał, potrafił wydobyć człowieczeństwo nawet tam gdzie zatykamy nos i gdzie trywialność egzystencji przyprawia o mdłości (…)”. Mateusz Moczulski, fragmenty tekstu do wystawy „...to właśnie człowiek” (2015) „Z reporterską pasją odkrywałem płachta po płachcie, pokryte gęstą plamą tuszu kartony, gdzieniegdzie przecięte nerwowymi liniami mocno zaznaczającymi ślad narzędzia, ale za każdym razem układające się w dynamiczne kompozycje. Siła ekspresji tych notatek z krainy absurdu, coraz bardziej odległego na mapie historii archipelagu dziwactwa i wynaturzenia, jest do dziś przejmująca. Tak jak przejmująca jest postać artysty zamkniętego w czterech ścianach swojej pracowni, skazanego przez zarządców ludowej Ojczyzny na niebyt.