O zdarzeniu dowiedziano się z mediów dzień później. Pod adresem żołnierzy NRD pojawiły się ze strony mieszkańców Berlina Zachodniego zarzuty dotyczące celowego utrudniania akcji ratunkowej, które nie znalazły jednak jednoznacznego potwierdzenia. W raportach służbowych straży granicznej nie znaleziono bowiem jakiegokolwiek wpisu o znajdującym się w rzece dziecku. Potwierdzono natomiast, iż akcja ratownicza straży pożarnej miała miejsce dopiero dwie godziny po zdarzeniu. Uczestniczący w tejże strażacy zeznali, iż poszukiwania ich obserwowane były przez załogę łodzi patrolowej NRD, która znajdowała się w odległości 30 metrów od zachodnioberlińskiego nabrzeża. Ustalono, iż skuteczne uratowanie chłopca byłoby możliwe gdyby pomoc nadeszła po upływie najwyżej ośmiu minut po zdarzeniu.
W celu ustalenia faktu jakoby Andreas Senk stał się ofiarą śmiertelną granicy niemiecko – niemieckiej zachodnioberliński redaktor i publicysta Martin Ahrends zadał retoryczne pytanie: „Czy Andreas Senk jest ofiarą Muru Berlińskiego?“ W ramach argumentacji swojej twierdzącej odpowiedzi podał następujące fakty: