Rozejm z Moskwą sprawił, że najemnicy stacjonowali bezczynnie na tym terenie. W Parnawie, przy granicy z Estonią zajętą przez Szwedów, stacjonowało 400 rajtarów i 100 piechurów, najętych kosztem 4000 talarów miesięcznie. Żądali oni wypłaty zaległego żołdu w kwocie talarów. Najemnicy, głównie Niemcy, zagrozili, że nie opuszczą obsadzonego zamku do czasu uregulowania zobowiązań wobec nich.

Lokalna emisja monet Kwestia wypłaty żołdu doprowadziła do emisji przez Rzeczpospolitą lokalnych monet inflanckich.

W sytuacji przymusowej Zygmunt August polecił swemu sekretarzowi Walentynowi Iberfeldowi zająć się wypłatą zaległości. Iberfeld środki na ten cel zapewne miał pozyskać z dochodów dóbr królewskich w Inflantach. Sekretarz z powierzonego zadania wywiązał się stosunkowo szybko i dobrze, bo zadłużenie wobec parnawskiego garnizonu zmniejszyło się do kwoty talarów. Iberfeld dla uzyskania takiego efektu przypuszczalnie użył również własnych pieniędzy.

Nadal jednak Rzeczpospolita zalegała najemnemu wojsku zaciężnemu sporą kwotę, o którą upominali się „zdobywcy” Parnawy. To pociągnęło za sobą zgodę monarchy na przebicie grzywien srebra na talary 30-groszowe, próby zaledwie 10-tej. W tym celu król przydzielił Iberfeldowi do pomocy dworzanina Jakuba Hinczę. Zyskiem z bicia monet chciano pokryć wierzytelności.